środa, 20 lutego 2013

Hollows of my eyelids

Taylor
Przyjechałem do szpitala zaraz po odebraniu telefonu. Lekarze powiedzieli, że Sky jest w ciężkim stanie. Nie mogli już dłużej podawać jej morfiny. Lek, który trzymał ją przy życiu jednocześnie ją zabijał. 
Nie musiałem czekać długo. Już po kilkunastu minutach wywieźli Sky. Leżała na jakimś stole na kołach. Jej blada twarz otoczona była jasnymi włosami, tak dobrze mi znanymi, dziś splamionymi krwią i brudem z ulicy. Rana była głęboka i cały czas krwawiła. 
Boże, Sky...
Opamiętałem się i krzyknąłem do lekarza. 
 - Muszę iść z wami! Muszę być z nią... 
 - Nie może pan. To będzie cud, jeśli ona przeżyje. Ma nikłe szanse na przeżycie. Musiała mieć już dużo szczęścia, że żyje do tej pory. Puls jest bardzo słaby. 
Lekarz i Sky zniknęli za rogiem, a ja nie potrafiłem się ruszyć. Chciałem biec za nimi, krzyczeć, wrzeszczeć z rozpaczy. Ale nie mogłem. 
Kilka minut później na miejscu była już Hayley. 
 - Co z nią? - zapytała, jakby chodziło o obiad. 
 - Czemu tak długo? - spytałem. 
 - Zdecydowaliśmy przećwiczyć kilka piosenek. Data wydania albumu zbliża się wielkimi krokami, a- 
 - Hayley, czy ty się słyszysz? Sky jest w stanie ciężkim, nie wiadomo, czy przeżyje tę operację. A wy graliście piosenki? - słowami nie mogłem wyrazić tego, co wtedy czułem. Furia rozsadzała mnie od środka. 
 - Tak. Trochę trudno było bez ciebie, bo gitara jednak jest niezbędna.  - jej ton był spokojny i obojętny, jakby rozmawiała o pogodzie. 
 - Nie możesz przedkładać sprawy albumu nad życie Sky! - wybuchnąłem. 
 - To chyba ty gubisz priorytety. Taylor, jesteś w Paramore od pięciu lat. Sky od... Miesiąca? Dwóch? I nie od razu między wami zaiskrzyło. Pamiętasz? Byłeś przeciwny nowemu członkowi zespołu. 
 - Bo wtedy nie wiedziałem, że będzie to Sky!
 - Zabawny jesteś. Zresztą, ona nie jest warta tego zachodu. 
Uleciały ze mnie wszystkie emocje. Zostało tylko dziwne poczucie pustki i chłód. 
 - Już wiem, czemu Zac i Josh odeszli z zespołu. Na początku nie zwracałem na to uwagi, ale teraz to widzę. Jesteś samolubna, Hayley. Samolubna i egoistyczna. - powiedziałem zimno. 
Usiadłem na jednym z krzeseł w poczekalni i zamknąłem oczy. Kiedy otworzyłem je znowu, Hayley zniknęła. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz