piątek, 1 lutego 2013

And I'm loosing blood...

Sky
 - Ja to wiem.  - wyszeptałam. 
Poniekąd jakaś część mnie krzyczała, że nie jestem w stanie prowadzić takich rozmów. Jednak kazałam jej się zamknąć. 
Taylor wyglądał jakby go zmroziło. Nie dziwiłam mu się. Zamknęłam oczy. Poczekam na jego odpowiedź, choćbyśmy mieli milczeć przez całą noc. Byłam przyzwyczajona do ciszy. Cisza była moją przyjaciółką, sprzymierzeńcem.
Już prawie zasypiałam, kiedy usłyszałam szept Taylora.
 - Ja też cię kocham. 
Uśmiechnęłam się. Zasnęłam. 
***
Na następny dzień musieliśmy iść przećwiczyć piosenki do nowego albumu, więc obudziliśmy się wcześnie. Hayley wróciła w nocy i nas obudziła, więc spędziliśmy trochę nocy w domu. 
Z braku ubrań w szafie, musiałam ubrać się w ubrania Hayley. Większość spodni była na mnie za luźna w pasie, więc wybrałam legginsy i zwykłą czarną koszulkę. Hayley zmusiła mnie do wciśnięcia się w spódniczkę, więc wyciągnęłam różową, falbaniastą spódniczkę długości... Krótkiej. Nienawidziałam spódnic.
Wcisnęłam na stopy Martensy, i wyszłam. Mieliśmy być tam o dziesiątej, ale chciałam jeszcze pochodzić po mieście. Patrzyłam na wystawy sklepów ze słodyczami. Na śniadanie wypiłam tylko trochę kawy. Odpędzając od siebie ideę zjedzenia na śniadanie lukrecji, podążyłąm dalej. Postanowiłam przejść przez ulicę, bo zauważyłam coś po drugiej stronie.
Naszyjnik.
Byłąm już w połowie drogi, kiedy poczułam, że coś uderzyło mnie w nogi. Upadłam, uderzając głową w ziemię. Brudne koła samochodu zatrzymały się tuż przed moim nosem. Byłam śpiąca.
Spadałam...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz