Obudziłam się z podpuchniętymi od płaczu oczami. Wiedziałam,
że oglądanie albumów rodzinnych nie było dobrym pomysłem. Papierowy stek
kłamstw, na których wszyscy szczerzą się w uśmiechu. No, może wszyscy oprócz
mnie. Dobrze, że uciekłam.
Usłyszałam brzęk tłuczonych talerzy. Na dole Hayley zaklęła przyjemnym głosem. Była ode mnie starsza, ale tylko wiekiem. W głębi duszy wciąż była małą dziewczynką marzącą o odleceniu do Krainy Czarów na jednorożcu albo wielkim kocie z Cheshire.
Usłyszałam brzęk tłuczonych talerzy. Na dole Hayley zaklęła przyjemnym głosem. Była ode mnie starsza, ale tylko wiekiem. W głębi duszy wciąż była małą dziewczynką marzącą o odleceniu do Krainy Czarów na jednorożcu albo wielkim kocie z Cheshire.
Przeciągnęłam się, ziewając. Ktoś odchrząknął.
- Coś nie tak? – spytałam Taylora, wyjmując mu z ręki bajgla.
- Ładna… piżama – odparł zakłopotany.
No tak. Miałam na sobie tylko za dużą koszulkę Pink Floyd. Nie chciało mi się przebierać wczoraj wieczorem. A raczej w nocy. Przechodząc koło Taylora lekko pocałowałam go w policzek.
- Dzięki.
- Ale… - zarumienił się – mogę dostać z powrotem moje śniadanie?
- Obawiam się, że to nie możliwe. Bajgle to to, co tygryski lubią najbardziej.
Zbiegłam po schodach.
- Cześć, Hay – uśmiechnęłam się.
Odwróciła się. Miała na sobie okulary przeciwsłoneczne. No tak, tylko ona mogła wymyślić coś takiego.
Hayley wprost uwielbia gotować w okularach.
- Coś nie tak? – spytałam Taylora, wyjmując mu z ręki bajgla.
- Ładna… piżama – odparł zakłopotany.
No tak. Miałam na sobie tylko za dużą koszulkę Pink Floyd. Nie chciało mi się przebierać wczoraj wieczorem. A raczej w nocy. Przechodząc koło Taylora lekko pocałowałam go w policzek.
- Dzięki.
- Ale… - zarumienił się – mogę dostać z powrotem moje śniadanie?
- Obawiam się, że to nie możliwe. Bajgle to to, co tygryski lubią najbardziej.
Zbiegłam po schodach.
- Cześć, Hay – uśmiechnęłam się.
Odwróciła się. Miała na sobie okulary przeciwsłoneczne. No tak, tylko ona mogła wymyślić coś takiego.
Hayley wprost uwielbia gotować w okularach.
- Witaj, skarbie –
przytuliła mnie. Starałam się ignorować fakt, że byłam od niej prawie dwadzieścia
centymetrów wyższa – Płakałaś ostatnio?
- Tylko trochę. Co na… Hamburgery na śniadanie?
- Długo spałaś. Wiesz, trochę już późno. To na obiad, Sky – puściła mi oko.
- Tylko trochę. Co na… Hamburgery na śniadanie?
- Długo spałaś. Wiesz, trochę już późno. To na obiad, Sky – puściła mi oko.
Zostawiłam Taylora z Hayley i poszłam na górę, żeby się
ubrać.
Na podłodze leżało zdjęcie. Musiałam je tam zostawić wczoraj.
Moje zdjęcie, na którym się uśmiechałam.
Więc jednak był moment, w którym byłam szczęśliwa.
Więc jednak był moment, w którym byłam szczęśliwa.
Ale to tylko utwierdziło mnie w tym, że dobrze zrobiłam
uciekając.
Przez chwilę wydawało mi się, że Hayley to mama Sky :D Świetne opowiadanie
OdpowiedzUsuń